English version
Al.Niepodległości 69
02-626 Warszawa
tel. +48 (22) 322 71 50
fax +48 (22) 322 76 56
5stars@5stars.com.pl
zaufali nam:
należymy do:

Podróżować lubi każdy...

lecz rzadko kiedy spotykamy kogoś, kto postawił stopę na wszystkich kontynentach. Istnieje tyle magicznych destynacji, że na podróż marzeń nie sposób wybrać tylko jedną z nich. Zanim więc podejmiemy decyzję słuchamy głosu serca lub portfela i wybieramy się w podróż palcem po mapie.

TAXCO - srebrne miasto

Większość turystów przybywających do Meksyku pędzi niemal natychmiast do Acapulco lub na półwysep Jukatan. Tymczasem zaledwie sto sześćdziesiąt kilometrów od stolicy i to właśnie po drodze do Acapulco znajduje się przepięknie położone Taxco - górskie miasteczko słynące z oryginalnej srebrnej biżuterii.

Dopiero w połowie XVIII wieku przybył w te strony hiszpański szlachcic francuskiego pochodzenia Jose de la Borda. Odkrył on przypadkowo żyłę srebra w okalających miasto wzgórzach. Wykupił teren i rozpoczął budowę kopalni. Jego serdeczny przyjaciel był sędzią w mieście Meksyk, zatem często zamiast skazywać drobnych przestępców na więzienie, wymierzał karę kilku tygodni pracy w kopalniach Bordy. Ten z kolei rewanżował się przyjacielowi "drobnymi" prezentami ze srebra oczywiście. Dzięki tym zbiegom okoliczności interes rozwijał się wyśmienicie do tego stopnia, że po kilku latach Jose de la Borda postanowił ufundować kościół w mieście. W ciągu zaledwie dziesięciu lat (tempo zawrotne jak na tamte czasy) wybudowana została piękna barokowa świątynia pod wezwaniem Santa Prisca, którą możemy podziwiać do dzisiaj. Zachowała się znaczna część oryginalnego wyposażenia tej budowli. Fundator osobiście zawiesił we wnętrzu drewniany krzyż, a nad wejściem przybił tablicę z napisem: "Bóg daje Bordzie, Borda daje Bogu". Olbrzymie pieniądze nie przyniosły jednak szczęścia rodzinie Bordów. Kiedy Jose de la Borda posunął się w latach, cały swój majątek przepisał na syna. Młodzieniec zaczął natychmiast szastać pieniędzmi i lekceważyć swojego ojca, a w końcu zupełnie o nim zapomniał. Załamany niewdzięcznością własnego potomka Jose, związał swoje osobiste rzeczy w tobołek, poszedł do kościoła, gdzie zdjął ze ściany zawieszony przed laty krzyż i ruszył w świat.

Młody Borda początkowo szukał ojca, ale okazało się, że wszelki ślad po nim zaginął zaczęły dręczyć go tak wielkie wyrzuty sumienia, że wstąpił do klasztoru gdzie pozostał do końca swojego życia. W ślady ojca poszła także córka młodego Bordy, tak jak on oddając swe życie służbie Bożej. I tak oto ród Bordów wygasł.

Miasto na wiele lat uległo zapomnieniu. Dopiero w roku 1929 przybył tutaj przypadkiem architekt rodem z USA. Uczył rysunku w Akademii Sztuk Pięknych w mieście Meksyk. Był to Wiliam Spratling. Zakochał się od pierwszego wejrzenia w malowniczo położonym, górskim miasteczku. Kupił w Taxco dom i postanowił spędzić tu resztę swojego życia. Spratling zwrócił uwagę na obfitość srebrnych wyrobów oraz na kompletny brak interesujących projektów. Wszystkie ozdoby produkowane w tamtych czasach były toporne i nieciekawe. Artysta postanowił spróbować swych sił w projektowaniu biżuterii. Odniósł niebywały sukces. W krótkim czasie stał się słynny w całym Meksyku a później w USA. Jego wyroby trafiły nawet do eleganckich sklepów Tiffany'ego w Nowym Jorku. Można śmiało powiedzieć, że Wiliam Spratling rozsławił Taxco na rynku amerykańskim. W tamtych czasach nazywano je nawet srebrną stolicą świata. Zdolny projektant pozostawił po sobie wielu znakomitych uczniów i naśladowców oraz doskonale prosperujące miasto, które utrzymuje się z handlu srebrem po dziś dzień.

Obecnie znajduje się tu ponad pięćdziesiąt sklepów ze srebrną biżuterią. W listopadzie każdego roku odbywa się w Taxco festiwal srebra (Feria nacional de la plata). Miejscowi i przyjezdni artyści prezentują wówczas swoje najwspanialsze prace. Najlepsza z nich wyróżniona zostaje nagrodą imienia Wiliama Spratlinga. Praca taka przez rok wystawiana jest w galerii przy głównym rynku miasta. Natomiast jej autor, okryty chwałą zwycięzcy, na pewno nie może narzekać na brak zamówień.

Oglądanie srebrnych wyrobów nie jest jedyną rozrywką w tym mieście. Można tu również zwiedzić dom Humboldta (Casa Humboldt), gdzie słynny uczony spędził tylko jedną noc, a obecnie mieści się muzeum. Natomiast na ulicznych straganach i w małych sklepikach, rozsianych wokół głównego placu można obejrzeć i kupić oryginalne pamiątki wykonane przez miejscowych Indian, a także niesamowite indiańskie drewniane maski. Zwyczaj wyrobu tych masek sięga jeszcze czasów prekolumbijskich. Miały one znaczenie obrzędowe. Za ich pomocą szamani odstraszali złe duchy. Można także wjechać kolejką linową na jedno ze wzgórz otaczających miasto, aby zobaczyć piękną panoramę tej perły Meksyku.

A kiedy będziecie już zmęczeni całodziennym zwiedzaniem koniecznie wejdźcie do jednej z restauracyjek w pobliżu indiańskiego targu i spróbujcie miejscowej specjalności - zupy z kaktusa. Jest doprawdy wyśmienita i daję słowo, że nie ma w niej kolców. Jeżeli więc nić przeznaczenia zawiedzie was kiedyś do Meksyku wstąpcie na dzień lub dwa do miasta, które srebrem stoi. Nie będziecie żałować.

Artur Kołpak

2009 © Copyright by 5 Stars Club. All rights reserved.   |homepage|kontakt|polityka prywatności|mapa serwisu
nasza oferta: wyjazdy biznesowe | wyjazdy dla firm | incentive | konferencje i szkolenia